Zafarrancho Mesy Szczecińskiej Bractwa Wybrzeża, które odbyło się 27 lutego 2026 roku w sali restauracyjnej „Jachtowa”, poświęcone było pamięci brata Ludomira Mączki #6 z okazji trwających obchodów stulecia Jego urodzin oraz dwudziesteecia.objęcia wiecznej wachty. Przy odświętnie zastawionym długim stole, z widokim świateł statków przepływających tuż obok torem wodnym, zebrali się bracia i jungowie oraz zaproszeni goście, a wśród nich przybyły z Lublina brat Jerzy Demetraki-Paleolog #78 – kapitan krajowy Bractwa Wybrzeża Mesy Kaprów Polskich. Wypowiedziane przez otwierającego zgromadzenie kapitana naszej Mesy brata Michała Jósewicza #143 słowa o „braterskiej przyjaźni, umiłowaniu nieskończonego Morza i Wielkich Żeglarzach, którzy domem swym uczynili Siedem Mórz” wprost idealnie korespondowały z treścią kolejnych wystąpień.
Najpierw wysłuchaliśmy napisanej na okoliczność naszego Zafarrancho opowieści brata Wojciecha Jacobsona #44 o jego blisko 60-letniej znajomości i przyjaźni z Ludkiem, o wspólnym żeglowaniu na „Marii” i „Vagabound II”, a nade wszysttko o znakomitym koledze i żeglarzu uznającyn żeglowanie za najlepszy sposób na życie. Wojciech, nie mogąc osobiście uczestniczyć w naszym spotkaniu, poprosił o jej odczytanie brata Zenka Szostaka.
Brat Zenon Szostak #181 skupił się w swoim znakomitym wystąpieniu nie tyle na żeglarskich dokonaniach Ludomira jako żeglarza i kapitana, co jego nieustającej chęci i gotowości spotykania i poznawania różnych ludzi, pasji czytania książek i czasopism, zainteresowania i smakowania poezji. Pomagała mu w tym nabywana latami znajomość kilku języków.
Goszczący na Zafarrancho geolog dr Andrzej Piotrowski z Państwowego nstytutu Geologicznego nie bez racji swoje wystąpienie zatytułował „Ludek największy geolog wśród żeglarzy, największy żeglarz wśród geologów”. Przypomniał, że jako ceniony geolog, Ludek w latach 1950 – 1973 pracował w Oddziale Dolnośląskim Instytutu Geologicznego we Wrocławiu, Stacji Geologii Wybrzeża Instytutu Geologicznego oraz w P.P. Geoprojekt w Szczecinie oraz na ekspedycjach terenowych w Mongolii i Zambii. Także podczas pierwszego wokółzieskiego rejsu „Marią”, w roku 1984 przez miesiąc zajmował się nanoszeniem na mapę peruwiańskiej kopalni w Andach tamtejszych warstw rudy miedzi. Swoją wypowiedź nasz gość podsumował: „Ludomir realizował marzenia innych o egzotycznych podróżach. Identyfikowaliśmy się z Nim, Był ambasadorem naszych marzeń”.
Z powszzechnym aplauzem zebranych spotkało się także pełne życzliwości, a zatytułowasne „Ludomir – człowiek i przyjaciel”, wspomnienie pani Aleksandry Kocewicz o długotrwałym pobycie kpt. Mączka i jego „Marii” na wówczas prowadzonym przez rodzinę Kocewiczów kempingu i przystani przy ulicy Przestrzennej. Dodajmy, że to w znacznej mierzę dzięki państwu Aleksandrze i Andrzejowi Kocewiczom „Maria” przeszła poważny remont i pozostaje szczecińskim jachtem.
Podczas bardzo ciekawej i ożywionej debaty nie zabrakło oczywiście znakomitego posiłku i godnych tematu i sytuacji salw i zwrotów.
ORZAAA!!!
O czym donosi
Zygmunt Kowalski #136
fot. autor oraz Paweł Ryżewski #180



0 komentarzy